•   Wednesday, 11 Mar, 2026
  • Contact

“Imperium Zła”

Mija ciekawa dla nas, starszych weteranów oporu wobec komuny, rocznica. 8 marca 1983 roku, Ronald Reagan wygłosił w Orlando na Florydzie swoje słynne „Przemówienie o Imperium Zła”. Przemawiając przed Amerykańskim Stowarzyszeniem Ewangelickich Pastorów, mówił o wielkich wyzwaniach Ameryki: po pierwsze - o szeroko pojętym moralnym i społecznym problemie aborcji i - po drugie, o  międzynarodowym zagrożeniu komunizmem. Ta ostatnia część zyskała znacznie większą uwagę i dała nam, mieszkańcom bloku sowieckiego, nadzieję. Ciekawie jest czytać te słowa dzisiaj, 43 lata później. Reagan przedstawił jasny warunek wielkości Ameryki – Ameryka musi być dobra. Co pozostało z Jego spuścizny?
Miliony dobrych, uczciwych – lecz jakże naiwnych -  Amerykanów uwierzyły w obietnicę ponownego uczynienia Ameryki ‘wielką’ – bez potrzeby wojny!. Bowiem jednym z tych zapowiadanych – obiecywanych! - warunków “znowu wielkiej Ameryki” było odrzucenie koncepcji „permanent wars. Donald J. Trump wygrał wybory, ponieważ solennie to obiecywał: - że nie zacznie wojny.
Dziś miliony zwolenników MAGA czują się zdradzone. A “ich” prezydent, który uważa się za politycznego  giganta, wizjonera bez równych sobie, ma czelność publicznie powiedzieć – wobec oczywistej, wojennej tragedii (bo jeszcze nie mowimy o zbrodni) -  że „może żyć” ze śmiercią niewinnych dzieci w Iranie. Ani słowa ludzkiego żalu, ani strzępka (nawet udawanej dla mediów) troski. Brutalna, samolubna arogancja. “I can live with that”.
Donald  Trump może wygrać wojnę z Iranem, może skutecznie zastraszyć wszystkich, ale nie przejdzie do historii jako wzór „dobrego i silnego” prezydenta. A jego Ameryka nie zostanie uznana za wielką. Natomiast jest calkiem możliwe, że jego prezydentura pewnego dnia zostanie słusznie nazwana sługą kolejnego „imperium zła”.

Ronald Reagan. Przemówienie na dorocznej konwencji Krajowego Stowarzyszenia Ewangelików w Orlando na Florydzie. 8 marca 1983. (fragmenty)
"(…) Ale niezależnie od smutnych epizodów z naszej przeszłości, każdy obiektywny obserwator musi mieć pozytywny pogląd na historię Ameryki, historię spełnionych nadziei i urzeczywistnionych marzeń. Szczególnie w tym stuleciu Ameryka podtrzymywała płomień wolności, ale nie tylko dla siebie, ale dla milionów ludzi na całym świecie. I to prowadzi mnie do mojej ostatniej myśli. Podczas mojej pierwszej konferencji prasowej jako prezydenta, odpowiadając na bezpośrednie pytanie, wskazałem, że jako dobrzy marksiści-leniniści, przywódcy radzieccy otwarcie i publicznie oświadczyli, że jedyną moralnością, jaką uznają, jest ta, która służy ich sprawie, czyli światowej rewolucji. Myślę, że powinienem zaznaczyć, że cytowałem jedynie Lenina, ich ducha przewodniego, który w 1920 roku powiedział, że odrzucają wszelką moralność wywodzącą się z idei nadprzyrodzonych – tak nazywają religię – lub idei wykraczających poza koncepcje klasowe. Moralność jest całkowicie podporządkowana interesom walki klasowej. A wszystko, co jest niezbędne do unicestwienia starego, wyzys- kującego porządku społecznego i zjednoczenia proletariatu, jest moralne. Cóż, myślę, że odmowa zaakceptowania przez wielu wpływowych ludzi tego elementarnego faktu doktryny sowieckiej ilustruje historyczną niechęć do postrzegania totalitarnych potęg takimi, jakimi są. Obserwowaliśmy to zjawisko w latach 30. XX wieku. Widzimy je zbyt często dzisiaj."
"(…) Choć siła militarna Ameryki jest ważna, pozwolę sobie dodać, że zawsze twierdziłem, iż tocząca się obecnie walka o świat nigdy nie zostanie rozstrzygnięta bombami ani rakietami, armiami ani potęgą militarną. Prawdziwy kryzys, z którym się dziś zmagamy, ma charakter duchowy; w swej istocie jest to próba moralnej woli i wiary."
"Whittaker Chambers, człowiek, którego własne nawrócenie religijne uczyniło go świadkiem jednej z najstraszniejszych traum naszych czasów – sprawy Hiss-Chambersa – napisał, że kryzys świata zachodniego istnieje w stopniu, w jakim Zachód jest obojętny wobec Boga, w stopniu, w jakim współpracuje w komunizmie w próbie uczynienia człowieka samotnym bez Boga. A potem powiedział, że marksizm-leninizm jest w rzeczywistości drugą najstarszą wiarą, po raz pierwszy ogłoszoną w Ogrodzie Eden słowami pokusy: „Będziecie jak bogowie”."
"Świat zachodni może odpowiedzieć na to wyzwanie, napisał, „ale tylko pod warunkiem, że jego wiara w Boga i wolność, którą On nakazuje, będzie tak wielka, jak wiara komunizmu w człowieka”."
"Wierzę, że podejmiemy to wyzwanie. Wierzę, że komunizm to kolejny smutny, dziwaczny rozdział w historii ludzkości, którego ostatnie strony są pisane właśnie teraz. Wierzę w to, ponieważ źródło naszej siły w dążeniu do ludzkiej wolności nie jest materialne, lecz duchowe. A ponieważ nie zna ograniczeń, musi przerażać i ostatecznie zatriumfować nad tymi, którzy chcieliby zniewolić swoich bliźnich. Jak mówi Izajasz: „On daje moc zmęczonemu, a bezsilnym potęgę przymnaża. […] Lecz ci, którzy ufają Panu, odzyskują siły; wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły; biegną, a nie ustają. […]”
"Tak, zmień swój świat. Jeden z naszych Ojców Założycieli, Thomas Paine, powiedział: „Mamy w swojej mocy, by zacząć świat od nowa”. Możemy to zrobić, robiąc razem to, czego żaden kościół nie mógłby dokonać sam."
"Niech Bóg was błogosławi i bardzo dziękuję."

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: