•   Wednesday, 18 Mar, 2026
  • Contact

„Armia na kredyt i dywizje z papieru. Generał o modernizacji armii i SAFE.”

Pan Prezydent K. Nawrocki zburzył plany wojennego lobby Unii, wetując miliardowe zadłużenie Polski na następne generacje. Polityczne kundle krzyczą o zdradzie, podczas gdy eksperci wypowiadają się o zawetowanym planie raczej powściągliwie. Rząd będzie kopał, bo ma takie ‚zobowiązania’. Tymczasem Rosjanie, wbrew histerycznej propagandzie, nie „stoją u bram”, lecz z ogromnym trudem realizują taki sam plan zapewnienia sobie „bezpieczeństwa”, poprzez niszczenie groźnego sąsiada, jak D.J. Trump z Netanyahu w Iranie. I przez lata nie będą w stanie nic innego zrobić. I tu taka naiwna uwaga - wszak, wierząc w głosy ekspertów, Rosjanie ledwie dyszą, kończy się im wszystko, od ludzi po rakiety, ne c’est pas?
Polska może się zbroić, powinna się zbroić i przygotowywać np. Obronę Cywilną (a nie szykować plecaczki dla obywateli!). Dzisiejszy rząd skutecznie nas rozbrajał, wierząc w dyrdymały unijnych pseudointelektualistów, iż mamy koniec ery wojen! Pamiętamy? Dziś, choćby Sikorski chciał, nie jesteśmy posłać Ameryce w Zatoce nic, poza trałowcami. A i to z trudem.
Polskie zbrojenia są koniecznością, wyzwaniem i szansą - ale nie muszą żyrować niemieckich koncernów. Dla polskich „elyt”, wykształconych na TVN, to zgroza, mówić własnym językiem, no bo co powiedzą w Paryżu? Mon Dieu!
Poniżej tekst eksperta, generała, który zęby zjadł na obronności. Jego pytania o planowanie obronne obnażają amatorszczyznę tego (ale czy tylko tego?) rządu. Przyjemnej lektury.

WW-W

„Program rozwoju bez kosztorysu i projektu konstrukcyjnego” – tak gen. broni (rez.) Jarosław Gromadziński podsumowuje aktualny stan planowania obronnego RP. Czego najbardziej brakuje?

Mariusz Marszałkowski, Defence24.pl:
- Jak ocenia Pan najnowszy plan rozwoju Sił Zbrojnych? Jako były oficer Sztabu Generalnego, który brał udział w tworzeniu podobnych dokumentów w zarządach P3 czy P5, ma Pan swoją unikatową perspektywę.
Gen. broni (rez.) Jarosław Gromadziński, Defence Institute: - Patrzę na niego z dużym niepokojem. Widziałem wiele programów rozwoju, ale ten jest precedensowy w negatywnym tego słowa znaczeniu. Po raz pierwszy otrzymaliśmy dokument, który jest całkowicie niezbilansowany. Ogłoszono wizję, ale nie podpisano kluczowych załączników takich jak: Planu Modernizacji Technicznej (PMT) czy Planu Inwestycji Budowlanych. To tak, jakbyś ogłosił budowę wieżowca, pokazał ładną wizualizację, ale nie miał projektu konstrukcyjnego ani kosztorysu. Co gorsza, w oficjalnym planie po raz pierwszy w historii nie podano całkowitej kwoty kosztów Planu rozwoju Sił Zbrojnych RP . To nie jest strategia, to „chciejstwo”.
- Zatrzymajmy się przy tych kwotach. Oficjalnie słyszymy o budowie 300-tysięcznej armii zawodowej wspieranej przez 200 tysięcy rezerwistów. To ambitny cel. Czy budżet MON go udźwignie?
- Tu zaczyna się fikcja. Jeśli zestawimy polityczne deklaracje z twardymi danymi budżetowymi na lata 2025–2026, zobaczymy dwa różne światy. W roku 2026 zaplanowano o 14 tysięcy etatów średniorocznych mniej niż w 2025. Gdzie tu logika rozbudowy? Najbardziej jaskrawym przykładem jest aktywna rezerwa. W 2025 roku pieniądze były na 30 tysięcy ludzi. W 2026? Zaledwie na 3 tysiące. To dziesięciokrotny zjazd! Takie są twarde dane zawarte w budżecie, wiec jak zamierza się osiągnąć poziom 200 tysięcy aktywnej rezerwy w 2039 roku?!
(…)
- W rozmowach o finansach pojawia się magiczne hasło „SAFE” – europejski mechanizm wsparcia. To nasza tarcza finansowa?
- Raczej kredytowa pułapka. SAFE to nie są „dodatkowe” pieniądze, które spadają nam z nieba. To pożyczka, która często zastępuje środki, które już mieliśmy zaplanowane w Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Mówimy o gigantycznym zadłużeniu – 180 miliardów złotych kredytu głównego plus drugie tyle kosztów obsługi przez 44 lata. To oznacza, że przez niemal pół wieku będziemy płacić 4 miliardy rocznie samej raty z budżetu MON. To zabierze tlen przyszłym pokoleniom i w efekcie będzie balastem dla modernizacji armii.
- Prezydent proponuje inną drogę: wykorzystanie zysków Narodowego Banku Polskiego. To bezpieczniejszy kierunek?
- Koncepcyjnie – tak, bo to zysk, a nie dług. Ale diabeł tkwi w zarządzaniu NBP. (…)
- Jednak przemysł zbrojeniowy też bije na alarm. Kupujemy „z półki” w USA i Korei, a nasze zakłady dostają okruchy.
- I to jest największy ból. Przemysł nie może zwiększyć produkcji, jeśli MON zamawia 140 sztuk zamiast 1400. Nikt nie postawi nowej hali produkcyjnej dla jednego kontraktu, który starczy na dwa lata. Kupujemy F-35 czy systemy Patriot, bo musimy mieć przewagę technologiczną, ale zapominamy o fundamencie. Bez stałych, wieloletnich zamówień dla polskiego przemysłu, Borsuk czy Rosomak zostaną projektami niszowy-mi, a my będziemy serwisować obcy sprzęt za ciężkie miliardy.
- Jak zatem z tego wyjść? Ma Pan własną receptę na uzdrowienie finansowania armii?
- Potrzebujemy rozwiązania systemowego, a nie akcyjnego. W aktualnej sytuacji geostrategicznej proponuję wprowadzenie pewnej formy podatku obronnego na okres 10-15 lat. (…) To jedyna droga, by przejść od „armii z PowerPointa” do armii, która faktycznie odstrasza agresora. My już nie mamy czasu na dyskusje, nadszedł czas działania.

Mariusz Marszałkowski
www.defence24.pl, 11 marca 2026

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: