Niebezpieczne związki Kima. Rosja, Chiny i rosnące zagrożenie ze strony Korei Północnej

Na łamach Gazety i Wirtualnej Polski zamieszczono doniesienia o ex-polskim Leopardzie wystawionym jako trofeum wojenne w stolicy Korei Północnej. Podobno ta ex-polska maszyna została zdobyta na odcinku kurskim w czasie (kontrowersyjnej zdaniem wie- lu) ukraińskiej operacji zaczepnej, która umożliwiła prawnie wojskom Kima, na podstawie układu KRL-D o wzajemnej pomocy z Rosją, wzięcie udziału w walkach zbrojnych.
Oto swoisty dowód procesu, w którym Północ staje się pełnoprawnym partnerem gry mocarstw. Nie jako ubogi krewny, gdzieś na marginesie wielkiej gry mocarstw, lecz jako poważny i lojalny partner-dawca ogromnej ilości amunicji, sprzętu i ‚siły żywej’. W chwili globalnego ‚przebiegunowania’, reżim młodego Kima zasługuje na uwagę i wnikliwe analizy. Odizolowane nieomal kompletnie od świata państwo okazuje się także nieoczekiwanie (choć to nie powinno być żadnym zaskoczeniem!) swoistym modelem dla wielu mniejszych graczy, z uwagi na niepodważalne gwarancje bezpieczeństwa - własną broń jądrową i coraz bardziej znaczące środki jej przenoszenia. W chwili gdy Ameryka czy Ro- sja decydują się na realizację swoich interesów polityką siły, ci mniejsi mają doskonałą lekcję poglądową - jak trzymać ekspansywne mocarstwa na odległość!
Prestiżowy Foreign Affairs dostrzega tę zmianę w pozycji KRL-D i w swoim najnowszym wydaniu serwuje swoim Czytelnikom/ Czytelniczkom serię analiz. Poniżej zamieszczam dla Państwa fragmenty jednej z nich. Przyjemnej lektury.
W. Werner-Wojnarowicz
***
Podczas gdy uwaga świata skupiła się na wojnie w Iranie, rozpadzie sojuszu transat-lantyckiego i postępie sztucznej inteligencji, trzy artykuły w naszym najnowszym numerze poruszają kwestię ważnego miejsca, które dotychczas wyraźnie nie pojawiało się w nagłówkach: Korei Północnej. W ciągu ostatnich pięciu lat to skryte, autorytarne państwo doświadczyło niezwykłej geopolitycznej zmiany losu. Jung H. Pak wyjaśnia, jak północnokoreański przywódca Kim Dzong Un przek-ształcił się z globalnego wyrzutka w globalnego gracza. Oriana Skylar Mastro ostrzega, że zacieśniające się relacje między Moskwą a Pjongjangiem sprawiają, że Półwysep Koreański staje się coraz bardziej niebezpiecznym miejscem. Victor Cha argumentuje za amerykańską strategią radzenia sobie z nowym zagro- żeniem ze strony Korei Północnej. Razem poka- zują, jak Korea Północna może odegrać kluczową rolę w kolejnym globalnym kryzysie.
Foreign Affairs, 28 kwietnia 2026
"Niebezpieczne związki Kima. Rosja, Chiny i rosnące zagrożenie ze strony Korei Północnej.”
Kiedy prezydent Rosji Władimir Putin udał się do Pjongjangu w czerwcu 2024 roku, odbywając swoją pierwszą wizytę w Korei Północnej od prawie ćwierćwiecza, oprawa wizualna była uderzająca. Stolicę zdobiły rosyjskie flagi i portrety Putina, ugoszczono go wystawną ceremonią powitalną z wojskową kompanią honorową i grupami dzieci z balonami. Można się było tego jednak spodziewać; taka parada jest znakiem rozpoznaw- czym północnokoreańskiej polityki. Mniej oczekiwana była treść późniejszego spotkania Putina z północnokoreańskim przywódcą Kim Dzong Unem. Traktat o Wszechstronnym Partnerstwie Strategicznym, który obaj panowie podpisali tego dnia, sformalizował stosunki, które po cichu kształtowały się od czasu pełnej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku: sojusz wojskowy między dwoma państwami-pariasami posiadającymi broń jądrową. Do października 2024 roku około 11 000 żołnierzy Korei Północnej zostało rozmieszczonych w Rosji, głównie w obwodzie kurskim wzdłuż północno-wschodniej granicy Ukrainy, w celu wsparcia rosyjskich operacji bojowych. Pod koniec kwietnia 2025 r. połud-niowokoreańskie szacunki wywiadowcze wskazują, że Pjongjang dysponował około 15 000 żołnierzy, a co najmniej połowa z tej liczby pozostaje w gotowości bojowej.
Partnerstwo znacząco wpłynęło na rosyjski wysiłek wojenny. Konwencjonalne siły zbroj- ne Korei Północnej są często uznawane za małe i słabo rozwinięte, ale kraj ten stał się kluczowym dostawcą amunicji artyleryjskiej, wybranych pocisków rakietowych i siły robo-czej dla Rosji. W lutym 2025 roku szef ukraińskiego wywiadu wojskowego publicznie stwierdził, że Korea Północna dostarcza około połowy amunicji używanej przez Rosję na froncie. Według szacunków ukraińskiego wywiadu wojskowego z listopada 2025 roku, Korea Północna dostarczyła siłom rosyjskim około 6,5 miliona pocisków artyleryjskich od 2023 roku, a od końca 2024 roku – zaawansowane samobieżne systemy artyleryjskie dalekiego zasięgu i wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe.
(…) Korea Północna nie była ostatnio priorytetem Waszyngtonu. Uwaga drugiej administracji Trumpa w ciągu ostatniego roku była mocno skupiona na konfliktach w Europie, Ameryce Łacińskiej i na Bliskim Wschodzie, a jej Strategia Bezpieczeństwa Narodowego 2025 nawet nie wspomniała o Korei Północnej. Strategia Obrony Narodowej 2026 sugeruje, że Korea Południowa powinna wziąć na siebie „główną odpowiedzialność za odstraszanie Korei Północnej przy krytycznym, ale bardziej ograniczonym wsparciu ze strony USA”. Waszyngton nie może jednak po prostu pozostawić tej odpowiedzialności Seulo-wi. Zadaniem nie jest już tylko odstraszanie Korei Północnej, ale powstrzymanie konfliktu koreańskiego, który mógłby wciągnąć Chiny i Rosję razem wzięte. Nawet Stany Zjednoczone nie mogłyby same wygrać wojny z tą grupą państw. Chiny i Rosja łącznie dysponują większą liczbą okrętów i okrętów podwodnych, personelu wojskowego i czołgów niż Stany Zjednoczone. Same Chiny prześcignęły Stany Zjednoczone pod względem produkcji przemysłowej, co staje się decydującą przewagą w przedłużającej się wojnie.
(…) Amerykańscy decydenci liczą na to, że część odpowiedzialności za utrzymanie pokoju na Półwyspie Koreańskim zostanie przerzucona na Seul. Waszyngton nie dostrzegł jednak, że zadanie to uległo zasadniczej zmianie. Odstraszanie Pjongjangu oznacza teraz również odstraszanie Pekinu i Moskwy, a Korea Południowa, mimo swoich możliwoś-ci, nie jest w stanie dokonać tego sama. Wycofanie się Waszyngtonu w tym niebezpiecz- nym momencie jeszcze bardziej zwiększyłoby ryzyko wojny i postawiłoby Stany Zjednoczone w sytuacji, której powinny unikać: uwikłania się w konflikt z Koreą Północną, Chinami i Rosją – mocarstwami nuklearnymi.
(…) W ciągu ostatnich siedmiu dekad bezpośrednie starcia, prowokacje i bliskie spotkania wielokrotnie wystawiały rozejm na próbę. W 1968 roku Korea Północna wysłała 31-osobowy oddział komandosów do Seulu w zuchwałej próbie zamachu na prezydenta Korei Południowej Park Chung-hee, a kilka dni później jej marynarka wojenna przejęła USS Pueblo, amerykański okręt wywiadowczy. W latach 70. południowokoreańscy żołnierze odkryli, że pod strefą zdemilitaryzowa- ną wykopano tajne tunele, a północnokoreańscy żołnierze zabili dwóch amerykańskich oficerów w strefie Wspólnego Bezpieczeństwa, co niemal doprowadziło do otwartego konfliktu. Konfrontacje na Morzu Żółtym doprowadziły do śmiertelnych starć w 1999, 2002 i, co najbardziej dramatyczne, w 2010 roku, kiedy Korea Północna storpedowała południowokoreańską korwetę Cheonan, zabijając 46 marynarzy, a następnie ostrzelała wys- pę Yeonpyeong, raniąc i zabijając zarówno żołnierzy, jak i cywilów.
(...) Wzmocnienie wsparcia USA dla Korei Południowej może również pomóc w realizacji innych amerykańskich celów bezpieczeństwa w Azji. Waszyngton powinien rozmieś- cić więcej zasobów na półwyspie, ale powinien również zabiegać o zgodę Seulu na wykorzystanie zasobów USA w innych miejscach, jeśli w regionie wybuchnie kolejny konflikt zbrojny, w tym chiński atak na Tajwan. (...)
Tymczasem jednak pojawiają się oznaki, że sojusz USA i Korei Południowej stoi na chwiejnym gruncie. Administracja Trumpa nie wyjaśniła, co oznacza udzielenie „krytycz- nego, ale bardziej ograniczonego wsparcia ze strony USA” Korei Południowej, a niepewność co do tego, czego może oczekiwać Seul i w jakich warunkach może doprowadzić do rozłamu w stosunkach. Pęknięcia już zaczynają się pojawiać. Podczas lutowej sesji Zgromadzenia Narodowego premier Kim Min-seok spotkał się z ostrą krytyką ze strony opozycyjnego posła, który stwierdził, że negocjacje rządu z Waszyngtonem nie uchroniły Korei Południowej przed wysokimi cłami amerykańskimi. W tym samym miesiącu Korea Południowa odmówiła udziału w proponowanych trójstronnych ćwiczeniach powietrznych z Japonią. (…)
Jeśli Stany Zjednoczone nie podejmą niezbędnych kroków, aby odstraszyć Koreę Północną i uspokoić Koreę Południową, skutki mogą być katastrofalne. Wojna między dwo-ma sąsiadami stałaby się bardziej prawdopodobna i, biorąc pod uwagę wysokie prawdopodobieństwo zaangażowania Chin i Rosji, mogłaby rozszerzyć się poza półwysep. Niepewność co do podziału odpowiedzialności między Waszyngtonem a Seulem mogłaby zmniejszyć skuteczność ewentualnej wspólnej reakcji w razie kryzysu. W międzyczasie, jeśli Korea Południowa nabierze obaw o możliwość wybuchu wojny i sceptycyzmu co do zaangażowania Stanów Zjednoczonych w jej obronę, może zostać zmuszona do podjęcia drastycznych kroków, które wytrąciłyby ją z orbity wpływów Waszyngtonu. Na przykład, racjonalne byłoby, aby Seul zabiegał o względy Pekinu, a nawet zrezygnował ze stosunków ze Stanami Zjednoczonymi w zamian za gwarancję, że Chiny powstrzymają zarówno Koreę Północną, jak i Rosję. W tej chwili tak dramatyczny zwrot akcji naraziłby południowokoreańską opinię publiczną. Sondaż przeprowadzony w 2025 roku przez Asan Institute for Policy Studies z Seulu wykazał, że 96% Koreańczyków z Południa uważa, że sojusz USA z Koreą Południową pozostanie niez-będny w dającej się przewidzieć przyszłości, a 80% popiera dalsze stacjonowanie sił USA w Korei Południowej. Tylko 14% preferuje Chiny jako partnera. Gdyby jednak Stany Zjednoczone poważnie podważyły swoje gwa- rancje bezpieczeństwa, na przykład osłabiając deklarowane zobowiązania lub wyraźnie redukując swoją obecność wojskową, kalkulacje południowokoreańskich elit, a nawet nastroje społeczne, mogłyby ulec zmianie. A gdyby jeden z głównych sojuszników porzucił 70-letnie porozumienie, inni sojusznicy USA również mogliby zacząć na nowo rozważać swoje relacje z Waszyngtonem.
Stany Zjednoczone i Korea Południowa nie walczą już samotnie z Koreą Północną – krajem, który przez dekady był niebezpieczny, ale odizolowany. Teraz Waszyngton i Seul nie mogą odstraszyć Korei Północnej bez uw- zględnienia gotowości Rosji do utrzymania reżimu i gotowości Chin do interwencji w każdym konflikcie. W 1950 roku Stany Zjednoczone popełniły błąd, nie dając znać, że Półwysep Koreański ma znaczenie – czego rezultatem była trzyletnia wojna i siedemdziesięcioletni rozejm, który pozostawił półwysep w niebezpiecznym impasie między mocarstwami posiadającymi broń jądrową. (…) Tylko silne, niezłomne Stany Zjednoczone mogą powstrzymać Kima, Putina i Xi przed agresją, która oznaczałaby katastrofę dla Waszyngtonu i jego sojuszników.
Oriana Skylar Mastro
www.foreignaffairs.com, maj/czerwiec 2026. Opublikowano 21 kwietnia 2026







Comment (0)