Nowy rdzeń obrony Europy

Poniżej, dla naszych Czytelników i Czytelniczek obszerne fragmenty tekstu opublikowanego kilka dni temu na portalu „Foreign Affairs”. Autorzy analizują pożądane scenariusze restrukturyzacji europejskiej infrastruktury obronnej w sytuacji stopniowego wyco- fywaniu się Amerykanów z bezpośredniego zaangażowania w obronę kontynentu.
Ogłoszone przez prezydenta Trumpa wycofanie ponad 5000 żołnierzy US Army z Niemiec może być typową reakcją Trumpa na jego naruszone ego. Jednak zmiany amerykańskiego zaangażowania w sprawy kontynentalne wydaje się zmierzać w tym kierunku, niezależnie od humorów obecnego lokatora Białego Domu. Nikogo nie powinna dziwić ‘lekko’ panikująca reakcja polskich elit politycznych i mediów. "Chcemy US Army u siebie!" Po raz pierwszy bowiem od lat 90. XX wieku Polska wydaje się stać praktycznie samotnie wobec zagrożenia ze strony Rosji, bez automatycznych gwarancji USA.
Problem Polski polega na tym, iż europejscy partnerzy z NATO są zawsze gotowi do wygłaszania górnolotnych deklaracji i składania wielu obietnic, tworzenia kolejnych grup planowania obronnego, ale rzeczywistość “skrzeczy”. Ameryka patrzy ku Azji, a teraz ugrzęzła na Bliskim Wschodzie. Warszawa i cała Wschodnia Flanka stoi obecnie przed trudnymi pytaniami i jeszcze poważniejszymi problemami. Czy poniższy scenariusz ma szanse realizacji? Przyjemnej lektury.
W. Werner-Wojnarowicz
Nowy rdzeń obrony Europy
W miarę jak Ameryka się wycofuje, cztery kraje będą kształtować bezpieczeństwo kontynentu.
Zagrożona przez agresywną Rosję i nie mogąc już liczyć na Stany Zjednoczone w kwestii bezpieczeństwa, Unia Europejska desperacko poszukuje drogi naprzód. Przez dekady Europa zakładała, że jej amerykański sojusznik stanie w jej obronie, jeśli kontynent stanie w obliczu bezpośredniego ataku ze strony wschodniego sąsiada. Jednak wrogość prezydenta USA Donalda Trumpa wobec Europy – widoczna w jego obelgach i groźbach podczas wojny z Iranem – podważa to porozumienie. Pytanie brzmi teraz, jak zapewnić Europie możliwość obrony.
UE zareagowała na kryzys, tworząc nowe instytucje i programy, które mają przeznaczyć setki miliardów euro na bardziej racjonalną i skuteczną obronę kontynentalną. Czas jednak nie jest jej sprzymierzeńcem. W czerwcu 2025 roku sekretarz generalny NATO Mark Rutte przewidział, że „Rosja może być goto-wa do użycia siły militarnej przeciwko NATO w ciągu pięciu lat”. Od tego czasu rosyjskie samoloty bojowe przelatywały nad Estonią, rosyjscy hakerzy atakowali polskie elektrownie, a rosyjskie drony penetrowały Polskę. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen określiła te inwazje jako „celową i ukierunkowaną kampanię w szarej strefie przeciwko Europie”. Tymczasem, jak donosił w grudniu ubiegłego roku Reuters, urzędnicy amerykańscy poinformowali swoich europejskich odpowiedników, że muszą przejąć główną odpowiedzialność za obronę Europy do 2027 roku. Biorąc pod uwagę presję czasu i odmienne postrzeganie zagrożeń przez kraje europejskie, bezpieczeństwo kontynentu nie będzie zależeć od Brukseli. Proces koordynacji w całej UE jest zbyt powolny, aby dotrzymać prawdopodobnych terminów wycofania się USA – nie wspominając o dalszych problemach Rosji. W rezultacie bezpieczeństwo Europy w dającej się przewi- dzieć przyszłości będzie zależeć od decyzji obronnych czterech ważnych, egoistycznych i zastraszonych państw. Zdecydowanie największy wysiłek, a ostatecznie największy wpływ na politykę, poczynią zmobilizowane Niemcy. Polska nie ma innego wyboru, jak zapewnić potężne siły osłonowe niezbędne do odparcia ewentualnego początkowego ataku Rosji, podczas gdy Francja i Wielka Brytania – jedyne państwa dysponujące bronią jądrową i możliwością projekcji sił poza region – mogłyby odegrać kluczowe role wspierające. Bezpieczeństwo Europy zależy od nich i tylko od nich. (…).
Wiele europejskich rządów postrzega obecnie przezbrojenie jako sposób na ożywienie podupadających sektorów przemysłowych swoich krajów. (…) Największy wzrost w europejskich firmach zbrojeniowych odnotowa-no nie w takich korporacjach międzynarodowych jak EADS, ale u krajowych liderów, takich jak francuski Safran i szwedzki Saab. Firmy te utrzymują silne relacje z krajowymi ministerstwami obrony i otrzymały znaczne zamówienia rządowe. Kapitalizacja rynkowa niegdyś uśpionego producenta amunicji i pojazdów Rheinmetall wzrosła dziesięciokrotnie od 2022 roku dzięki rosnącym wydatkom na obronność Niemiec.
Budżety obronne w Europie wzrosły szybko i znacząco od 2022 roku. Europejska Agencja Obrony poinformowała, że państwa członkowskie UE wydały na obronność w 2024 roku o 180 miliardów dolarów więcej niż w 2021 roku. Jednak składki pozostają nierównomierne. Polska, niemal trzykrotnie zwiększając swój budżet, sama odpowiadała za 14 procent tego ogólnego wzrostu. Największa gospodarka kontynentu, Niemcy, podwoiła swój budżet, odpowiadając za 30 procent wzrostu. Tymczasem budżety Francji i Włoch wzrosły odpowiednio o 41 i 35 procent, stano-wiąc 17 procent całości. Nawet po podwojeniu wydatków, Szwecja pokryła jedynie czte- ry procent łącznego wzrostu.
Ostatecznie obrona Europy nie będzie zależeć od Brukseli, ale od działań kilku kluczowych państw. Ciężar konwencjonalnej obrony powietrznej i naziemnej spadnie niemal całkowicie na Polskę i Niemcy. Francja i Wiel- ka Brytania mogłyby odegrać kluczową rolę wspierającą, włączając do tego swoje siły ekspedycyjne, a co ma jeszcze większe znaczenie strategiczne, nuklearne środki odstraszające. Ten podział zadań prawdopodobnie nie doprowadzi do wzmocnienia unijnych instytucji obronnych, wspólnych decyzji politycznych ani kontynentalnej współpracy przemysłowej. Jednak te cztery kraje mogą zapewnić wystarczające zdolności odstraszające wobec Rosji, wypełniając lukę, którą prawdopodobnie pozostawią Stany Zjednoczone.
Jako największa gospodarka na froncie wschodnim Europy, Polska jest zajęta pozyskiwaniem ogromnych ilości amunicji, artylerii, broni pancernej i obrony powietrznej, niezbędnych do nawiązania kontaktu i udaremnienia nacierających sił rosyjskich. Rosnąca gospodarka Warszawy i niższy niż przeciętny poziom zadłużenia pozwoliły jej przeznaczyć aż 4,5% PKB na obronność. Polska będzie kupować od każdego eksportera, który może szybko dostarczyć broń, co oznacza, że większość jej zamówień trafia do Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych. Ponieważ Warszawa chce wykorzystać swój budżet obronny do pobudzenia gospodarki i budowy bazy produkcyjnej, decyzje zakupowe Polski priorytetowo traktują gotowość dostawców do licencjonowania i wspierania krajowej produkcji. Korea Południowa chętnie się zgodziła. Jednak europejscy dostawcy w dużej mierze tego nie zrobili. Nawet jeśli Polska perfekcyjnie zrealizuje swój plan zbrojeń, konflikt z Rosją nadal będzie wymagał znacznego wsparcia ze strony krajów położonych dalej od frontu. Jednak uczynienie rosyjskiej agresji kosztowną poprzez spowolnienie początkowego ataku pozostaje kluczowe dla bezpieczeństwa kontynentalnego.
Europejska obronność będzie jeszcze bardziej zależna od Berlina niż od Warszawy. Po ośmiu dekadach niechęci do wydatków wojskowych, Niemcy mają obecnie czwarty co do wielkości budżet obronny na świecie, ustępując jedynie Chinom, Rosji i Stanom Zjednoczonym. Planowane przez Berlin wydatki wojskowe w wysokości 750 miliardów dolarów w ciągu najbliższych czterech lat będą podstawą europejskiej obronności i stanowić ratunek dla dużego niemieckiego sektora produkcyjnego, nękanego wysokimi kosztami energii i chińską konkurencją. (…) W przyszłości Niemcy prawdopodobnie będą musiały przyjąć niewygodną rolę europejskiego podmiotu wyznaczający standardy i planującego, rolę, którą dawniej pełnił Waszyngton, aby zapewnić ochronę mniejszym państwom i ich znaczący wkład w zbiorową obronę. (…)
Francja posiada kluczowe zdolności, których nie mają Niemcy i Polska. Przede wszy- stkim posiada jedyny suwerenny obszar nuklearny w UE. Paryż dysponuje również doświadczonymi siłami ekspedycyjnymi, licz- nymi siłami powietrznymi, flotą okrętów podwodnych o napędzie atomowym oraz lotniskowcem. W wojnie kontynentalnej, poza niewielkimi unijnymi możliwościami szybkiego reagowania, armia francuska pozostaje siłą najbardziej zdolną do szybkiego przemieszczenia się na front wschodni. (…) Jednak pomimo apelu prezydenta Francji Emmanuela Macrona o gospodarkę w czasie wojny, niestabilna polityka i zrujnowane finanse publiczne Francji nie pozostawiają wiele miejsca na znaczne zwiększenie wydatków na ob- ronność. Długotrwała polityka Paryża, polegająca na unikaniu uzależnienia od innych krajów w zakresie uzbrojenia, może wydawać się prorocza, ale odbywa się to kosztem uzależnienia przemysłu obronnego od eksportu spoza UE, głównie do Indii i na Bliski Wschód. Znamienne jest to, że Macron agresywnie zabiega o sprzedaż New Delhi całej czteroletniej produkcji myśliwców Rafale w obliczu europejskiego kryzysu bezpieczeństwa. Jeśli Niemcy raczej nie kupią dużej ilości broni z reszty Europy, Francja prawie na pewno tego nie zrobi.
Wielka Brytania może odegrać podobną rolę jak Francja w przyszłym konflikcie. Do tej pory Londyn, pomimo napiętej sytuacji finansowej, utrzymywał potencjał nuklearny i niewielkie, ale możliwe do rozmieszczenia wspólne siły lądowe, powietrzne i morskie. Inwazja na Ukrainę, osłabienie relacji USA z NATO oraz kryzys bezpieczeństwa i gospodarki wywołany wojną na Bliskim Wschodzie zbliżyły Wielką Brytanię do Europy, a w szczególności do Francji, co doprowadziło do trwających dyskusji na temat współpracy nuklearnej. Wysoki budżet Londynu i solidna baza przemysłowa w sektorze obronnym mogłyby uczynić go ważnym elementem europejskiej obrony. Jednak Londyn i Bruksela nadal nie są w stanie uzgodnić warunków umożliwiających Wielkiej Brytanii dostęp do nowych inicjatyw UE w zakresie obrony zbiorowej. Najlepszym krótkoterminowym krokiem, jaki UE może podjąć w celu obrony zbiorowej, może być aby ułatwić sąsiadowi, który ma obsesję na punkcie suwerenności, powrót do europejskich funduszy i instytucji obronnych.
Przez co najmniej najbliższą dekadę bezpieczeństwo Europy będzie zależeć niemal wyłącznie od egoistycznych decyzji podejmowanych przez cztery kontynentalne potęgi obronne. Każdy z nich wydaje się postrzegać ogólną obronę Europy jako żywotny interes narodowy i wspólnie szybko generują energię konwencjonalną i zmierzają w kierunku bardziej przekonującej europejskiej potęgi jądrowej. Do 2029 roku same Niemcy planują wydawać około 189 miliardów dolarów rocznie na obronę, co mniej więcej odpowiada w pełni zmobilizowanej gospodarce wojennej Rosji. W dużej mierze jednostronne działania tych czterech krajów w zakresie samoobrony nie przysłużą się szerszemu projektowi europejskiej integracji bezpieczeństwa. Jednak ich wspólne wysiłki powinny zapewnić Europie wystarczające zdolności obronne, aby przeciwstawić się rosyjskiej agresji – lub, idealnie, zniechęcić do ataku.
Ethan B. Kapstein i Jonathan Caverley
www. foreignaffairs.com, 10 kwietnia 2026 r.
ETHAN B. KAPSTEIN jest dyrektorem wykonawczym projektu Empirical Studies of Conflict na Uniwersytecie Princeton i adiunktem w RAND Corporation.
JONATHAN CAVERLEY jest starszym profesorem wizytującym w Międzynarodowym Instytucie Studiów Strategicznych oraz profesorem badań strategicznych i operacyjnych w U.S. Naval War College. Poglądy wyrażone w niniejszym artykule są ich własnymi.






Comment (0)